Premierowo na Vogue.pl: Kolekcja Undress Code na sezon jesień-zima 2021

KAMILA WAGNER

To, co robimy dziś, nie wynika już raczej z nowych inspiracji. To naturalna konsekwencja naszych poprzednich projektów – mówi Iza Zielińska, współzałożycielka Undress Code. Marka, z założenia bieliźniana, ambitnie rozwija się z sezonu na sezon. Dziś ubiera klientki od stóp do głów w sukienki z wycięciami i wiązaniem na plecach, topy i legginsy czy zestawy: spódnica plus jedwabne body. Coraz więcej tu ready-to-wear, coraz mniej bielizny.

– Właśnie mija pięć lat, odkąd wystartowaliśmy. W tym czasie dojrzałam ja, dojrzała nasza marka i nasze klientki – mówi. Faktycznie, wcześniej grzeczne, skoncentrowane na wygodzie i niesztampowym podejściu do seksualności modele bielizny i body nabrały w tym czasie pazura. – Po pięciu latach mamy większy komfort i swobodę pracy, jesteśmy bardziej odważni – mówi. Ta odwaga dotyczy zarówno podejmowanych decyzji biznesowych, jak i fasonów. – Gdy przygotowujemy kolekcję, powstaje mnóstwo prototypów. Z tej puli staramy się wybrać tylko to, co ma jakiś efekt wow. Często rezygnujemy z prostych rzeczy, bo wolimy to, co daje iskrę w oku – mówi Iza. Chodzi o ubrania, których może nie założy się codziennie, ale które pomogą chwilom być wyjątkowymi.

(Fot.  Karolina Wilczyńska)

Kampania promująca kolejny drop jesienno-zimowej kolekcji powstała w Paryżu. Nie chodziło jednak o klasycznie romantyczny klimat, a dreszczyk namiętnego romansu i szaleństwa codzienności. – Ta sesja jest bardziej lifestyle’owa, porzuciliśmy nasz konceptualny szablon, zerwaliśmy z wyizolowaną, artystowską formułą na rzecz czegoś bardziej spontanicznego. Poczuliśmy, że musimy pokazywać nasze produkty w codziennych kontekstach – tłumaczy. To pasuje do dziewczyn, do których Undress kieruje swoje kolekcje – dzielnych, wyzwolonych, dzikich. – Mam koleżanki, które podejmują ryzyko, żeby walczyć o swoje, szukać, odkrywać. Sama mam taką historię. Rzuciłam komfort stałej pracy, by założyć własny biznes i choć nie było łatwo, dostałam w zamian masę przygód i dużo się nauczyłam. 

(Fot.  Karolina Wilczyńska)

Gdyby nie trudy początków, nie byłoby tej energii tworzenia. Dzięki ciągłej potrzebie, by iść dalej, powstały nie tylko linia ready-to-wear, lecz także stroje kąpielowe, projekty loungewear’owe, marka szykuje się też do premiery pierwszej kolekcji Active, która pojawi się zimą. – Na razie testujemy materiały przeznaczone do sportu  trójwymiarowy żakard i bardziej klasyczne tkaniny, z których powstaną modele o modelującej konstrukcji – tłumaczy. Wyprodukowano je w odpowiedzialnej fabryce, która ogranicza zużycie wody i odpowiedzialnie podchodzi do barwników. Pod względem surowców z sezonu na sezon udaje się zrobić coraz więcej. – Dużo jeździliśmy ostatnio po targach tkanin. Z Paryża przywieźliśmy siateczkę i welur z włókien z recyklingu. Producenci otwierają się na nasze potrzeby  zawsze pytamy, czy dany efekt możemy zamówić specjalnie dla nas, ale z bardziej odpowiedzialnego czy przetworzonego włókna. Coraz częściej słyszymy: tak – opowiada. To żmudny proces, ale założyciele Undress Code są w niego bardzo wkręceni.

(Fot.  Karolina Wilczyńska)

Jedną z tkaninowych nowości tego sezonu jest delikatna siateczka z haftem „Ciao Amore”. Litery rysują się na marszczonych figach i gorsetowych stanikach. Modeli z fiszbiną i szerokim pasem pod biustem jest w kolekcji sporo. Wyróżnia się ten uszyty z cielistej siateczki, wykończony czarną lamówką. Graficzne krzywizny widać też w znajomych falach seigaiha na półtransparentnej tkaninie. Są mieniące się tiule i wspomniane jedwabne organzy – lekkie i przestrzenne. Spod uszytych z nich transparentnych body wystają miękkie braletki. Króluje tu jednak welur – ten czarny, choć coraz więcej modeli pojawia się w wersji bordo i w ciepłej czekoladzie. – Podoba mi się ta idea, że niewiele masz w szafie, a możesz to wszystko ze sobą miksować. Naszą welurową spódnicę noszę na co dzień do swetra, na wieczór dodaję top na jedno ramię, a na imprezę body, które odsłania sporo ciała – mówi. W welurze ciągle się kocha, ale wciąż szuka następnej flagowej tkaniny dla swojej marki. – Może będzie to ta jedwabna organza? Mamy na nią już wiele pomysłów – kwituje.

ok1_1600
mg-8682_1600
mg-8351_1600
mg-7896_1600
mg-7565_1600
good-kopia_1600
previous arrow
next arrow
ok1_1600
mg-8682_1600
mg-8351_1600
mg-7896_1600
mg-7565_1600
good-kopia_1600
previous arrow
next arrow
Shadow

Zdjęcia: Karolina Wilczyńska
Modelka: Marta Wieczorek
Make-up: Magdalena Wińska
Styling: Anita Szymczak

Creative director: Karolina Mikołajczyk

Źródło: https://www.vogue.pl/

Translate »