Rosnące ceny parafin dotkną(prawie)wszystkie branże

W ciągu ostatnich czterech miesięcy ceny parafin europejskich wzrosły o 65% – z 945 do blisko 1550 euro za tonę. Pod koniec maja cena najwyższej jakości parafiny z dostawą w drugiej połowie czerwcu zbliżyła się już do poziomu 1800 euro za tonę. Rynek parafin jeszcze nigdy nie doświadczał podwyżek w tak krótkim czasie. Najwięksi optymiści liczą, że sytuacja powinna się ustabilizować w drugiej połowie roku – nikt nie próbuje nawet zgadywać, na jakim poziomie cenowym. 

W Polsce produkcja parafin  wynosi ok. 90 tys. t – tyle co roku dostarcza Grupa Lotos i PKN Orlen. Import  sięga  według części źródeł nawet 200 tys. t, z czego prawie polowa pochodzi  od wschodnich dostawców. Tymczasem również cena importowanych ze wschodu parafin semirafinowanych zwiększyła się z 535 do ponad 1020 euro za tonę, odnotowując 90-procentowy wzrost notowań.

Tymczasem różne produkty parafinowe wykorzystywane są między innymi w detergentach, roztworach gumy, preparatach w aerozolu, klejach, środkach czyszczących stosowanych w gospodarstwie domowym, procesie wytwarzania opon i obróbki drewna.

Wzrost cen surowców parafinowych przełoży się również na ceny emulsji parafinowych dla przemysłu drzewnego, antyzbrylaczy do nawozów sztucznych, wosków specjalnego przeznaczenia używanych w przemyśle spożywczym i w wielu innych branżach. Zwiększą się również koszty parafinowych emulsji do betonu. Jednak nie ulega wątpliwości, że najmocniejszy i najbardziej namacalny dla zwykłego konsumenta będzie wzrost cen na rynku świec i zniczy.

Wzrost cen wynika z niskiej podaży przy rosnącym popycie na rynku surowców. 

Jest to spowodowane postojami remontowymi przeprowadzanymi na wiosnę w wielu rafineriach na całym świecie (takimi jak choćby kilkudziesięciodniowy przestój remontowy w Gdańsku), mniejszą produkcją związaną z COVID-19 oraz zmianami na rynku surowców alternatywnych, np. mniejszą dostępnością olejów palmowych i ich pochodnych. Dodatkowo dochodzą do tego problemy z organizacją transportu morskiego spoza Europy – ograniczona dostępność kontenerów i mogących je transportować statków. To powoduje mniejszą podaż i wyższe ceny, co w konsekwencji zwiększa popyt na towary produkowane w UE.

– Żeby zrozumieć rynek parafinowy, trzeba zacząć od jej produkcji , która związana jest bezpośrednio z produkcją olejów bazowych grupy I. Oleje te zwane popularnie mineralnymi produkują stare rafinerie lub rafinerie, w których w ostatnich latach nie było modernizacji bloków olejowych. Część z tych zakładów, zarówno w Europie, jak i w Rosji, już została wyłączona z produkcji i zapowiada się, że pod koniec dekady będzie ich zdecydowanie mniej. Europa, podobnie jak USA, przechodzi na produkcję olejów jako środków smarnych z baz grup II i III.  Co prawda nie następuje to tak szybko, jak przewidywano jeszcze kilkanaście lat temu, ale postęp jest nieuchronny. W związku z powyższym dostępność gaczy parafinowych na rynku jest i będzie coraz mniejsza – podkreśla Leszek Stokłosa, niezależny ekspert rynku olejowego i parafinowego.

W postpandemicznej rzeczywistości 2021 r. wraz z odblokowywaniem amerykańsko-chińskich relacji handlowych następuje przekierowanie strumienia dostaw chińskiej parafiny na rynek amerykański. Biorąc pod uwagę fakt, że rynek amerykański cechuje się wyższymi marżami niż rynek europejski, trzeba to uznać za naturalne działanie.

Szacuje się, iż globalny popyt  na woski  wzrasta o 1,5% rocznie   podczas gdy globalny wzrost podaży wosków rośnie znacznie wolniej na poziomie 0,7% w ciągu roku. Dlatego też  w branży świecarskiej obserwuje się wzrost znaczenia substytutów jakimi są np. woski pochodzenia roślinnego, zwierzęcego  czy woski syntetyczne. Jednak  ze względu na cenę, dostępność, uwarunkowania ekologiczne i technologiczne niejednokrotnie jest to proces bardziej skomplikowany aniżeli użycie wosków parafinowych .

– Biorąc pod uwagę , że  podaż parafiny się nie zwiększy, a popyt stopniowo rośnie, okaże się niekorzystne dla firm parafinowych nieposiadających własnego surowca. Innymi słowy karty na rynku będzie rozdawał ten w branży, kto będzie miał własny surowiec – gacz parafinowy. W naszej części Europy już to obserwujemy, patrząc na Grupę MOL, która ma własny surowiec, szerokie możliwości jego przerobu oraz wypracowany rynek – podsumowuje Leszek Stokłosa. 

Tymczasem popyt na parafiny nie maleje

Wzrost popytu na parafinę wynika w głównej mierze z właściwości produktu, takich jak wysoki połysk, nietoksyczność, dobra hydrofobowość i wyjątkowa odporność chemiczna. Do 2025 r. prawdopodobnie znacznie wzrośnie ilość wosku mineralnego (o ok. 3,3%) – ze względu na rosnące zużycie tego produktu w detergentach, roztworach gumy, preparatach w aerozolu, klejach, środkach czyszczących stosowanych w gospodarstwie domowym, procesie wytwarzania opon i obróbki drewna.

Polska jest zagłębiem produkcji świec i zniczy i skupia największych producentów w Europie. Branża zużywa ok. 60% dostępnych (produkowanych i importowanych) parafin. Reszta trafia do odbiorców z różnych sektorów przemysłu – przemysł budowlany, nawozowy, kosmetyczny, motoryzacyjny, spożywczy konsumuje ok. 40% wosków parafinowych. W przypadku świec i zniczy wzrost cen nie będzie widoczny tak długo, jak w łańcuchach dostaw producentów i sieci handlowych będą wykorzystywane zgromadzone zapasy surowców i produktów gotowych. W 2019 r. szacowano, że co roku na polskich cmentarzach spala się ok. 80 tys. t parafin, a cały rynek parafin w naszym kraju to nawet ok. 300 tys. t.